środa, 10 kwietnia 2013

Two


*Caitlin*
Zaparkowałam samochód w pustym garażu i sztywno z niego wysiadłam. Weszłam do domu, włożyłam chleb do chlebaka, położyłam pączka na talerzu i nalałam sobie szklankę mleka. Spoglądając na zegarek, zdałam sobie sprawę, że jest już 7:15. Moi rodzice są na meczu piłki nożnej, gdzie gra mój młodszy brat – Christian. Stadion jest około półtorej godziny drogi stąd, mecz miał zacząć się o 7:30 i trwać do około 9:00 co oznacza, że nie powinni być w domu przed 11:00. Weszłam schodami na górę i zaczęłam przygotowywać sobie kąpiel z solą, aby złagodzić ból. Zsunęłam z siebie ubrania i spojrzałam na moje posiniaczone ciało, odbijające się w lustrze. Skóra na policzku, brzuchu i na wewnętrznej stronie ud zmieniła kolor na czarno-niebieski.
Westchnęłam.
Związałam włosy w kucyk i spięłam je na czubku mojej głowy. Wślizgnęłam się do wanny, zanurzając obolałe ciało w gorącej wodzie, gdy usłyszałam dźwięk telefonu komórkowego. Sięgnęłam po niego, uważając, by nie upuścić.
- Halo? – powiedziałam.
- Hej, Caitlin!
- Hej, Chaz. – uśmiechnęłam się. – Co robisz?
- Nic specjalnego, a jak z Tobą? Robisz coś pożytecznego?
- Po prostu odpoczywam. – odpowiedziałam.
- Oh, okej. Masz w domu trochę cukru pudru?
- Będę musiała sprawdzić, ale jestem pewna, że gdzieś jest. Dlaczego pytasz?
- Bo moja mama próbuje zrobić babeczki i nam zabrakło.
- Nie możecie iść do sklepu?
- Jestem zbyt leniwy. Mogłabyś PROSZĘ przynieść nam trochę? – zapytał.
Zaśmiałam się. – Jasne, daj mi 30 min.
- Dobrze -  powiedział. – bardzo Ci dziękuję.
- Do zobaczenia.
Odłożyłam telefon z powrotem na toaletę i zanurzyłam się w wodzie jeszcze na około 15 min. Po tym czasie wyszłam, delikatnie osuszyłam swoje ciało i owinęłam się moim pluszowy, różowym szlafrokiem. Podeszłam do komody i zaczęłam grzebać w szufladach. Wyciągnęłam biały sweter w różowe paski  oraz czarne rurki. Wsunęłam na siebie ubrania, wdzięczna, że sól złagodziła ból. Sięgnęłam po butelkę wody i połknęłam dwie tabletki przeciwbólowe. Westchnęłam wyciągając mój podkład i korektor do twarzy. Kiedy skończyłam, ciężko było zauważyć, że Seth mnie spoliczkował. Jeśli ktoś by zapytał, mogłabym powiedzieć, że spadłam z łóżka uderzając twarzą o szafkę nocną.
Gdy Seth zaczął bić mnie częściej, nauczyłam się dobrze to maskować. Rozpuściłam włosy i rozczesałam je. Opadły, perfekcyjnie okalając moją twarz, więc nie męczyłam się z zakręcaniem ich. Wyciągnęłam kurtkę z szafy, wsunęłam telefon i klucze do kieszeni spodni, wrzuciłam opakowanie cukru pudru do mojej torebki i byłam gotowa. Zaczęło robić się ciemno, ale uwielbiam nocne powietrze, więc chwyciłam latarkę i wyszłam z domu. Ruszyłam w stronę domu Chaz’a, gdy poczułam brzęczenie mojego telefonu. Wyciągnęłam go i odblokowałam. Ekran pokazywał, że mam nieodebraną wiadomość od Seth’a. Zmrużyłam oczy i zaczęłam czytać wiadomość.
Od: Seth
Do: Caitlin
Cześć kochanie.
Przepraszam za dzisiaj. Nie wiem co we mnie wstąpiło.
Wybaczysz mi?

Westchnęłam i zaczęłam pisać to, co zawsze mu odpisuję w takiej sytuacji.

Do: Seth
Od: Caitlin
Oczywiście.

Schowałam telefon do tylnej kieszeni spodni i kontynuowałam spacer. Walczyłam ze łzami, gdy zdałam sobie sprawę, że nie tylko ja zapomniałam o swoich urodzinach. Wszyscy zapomnieli. Wzdrygnęłam się, gdy wiatr mocniej zawiał. Gdy dotarłam pod dom Chaz’a, światła na ganku były zapalone. Zadzwoniłam do drzwi i po kilku sekundach w drzwiach stanął mój przyjaciel.
- Hej, Caitlin! – uśmiechnął się z ekscytacją.
- Hej, Chaz. – uśmiechając się, weszłam do mieszkania. – Przybyłam Ci na ratunek. Znowu. – powiedziałam, wskazując na swoją torbę.
Zaśmiał się.
- Dziękuję, możesz zanieść to do kuchni a później zejść do piwnicy? Jest tam coś, co musisz zobaczyć.
- Dobrze. – odpowiedziałam.
Popchnęłam drzwi kuchenne i położyłam opakowanie na blacie. Złapałam ciastko z talerza obok. Pani Somers jest naprawdę świetną kucharką. Otworzyłam drzwi do piwnicy i zeszłam schodami na dół. Byłam zdziwiona, że światła są wyłączone.
- Chaz? – zawołałam.
- WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!
Zaczęłam mrugać przyzwyczajając oczy do nagłego światła i zobaczyłam przyjazne twarze, uśmiechające się do mnie.
Nie mogłam nic na to poradzić, zaczęłam płakać.
- O mój Boże! Wy.. – przerwałam czując łzy spływające mi po twarzy. – Dziękuję!
- Myślałaś, że zapomnieliśmy, prawda? – mój brat Christian zapytał, uśmiechając się.
Przytaknęłam
- Jak moglibyśmy zapomnieć? – Ryan zapytał. – Znamy się od dziecka.
Zaśmiałam się.
- Jesteście niesamowici! – uśmiechnęłam się.
- Co powiecie na to, żeby zacząć imprezę? – Chaz pogłośnił radio, z którego zaczęła lecieć Katy Perry Teenage Dream.
Zaczęłam przechadzać się po pokoju, rozmawiając z moimi bliższymi przyjaciółmi. Wszyscy moi znajomi tam byli. Wpadłam na moją najlepszą przyjaciółkę - Holly Peterson.
- Cześć dziewczyno. – uśmiechnęłam się, przytulając ją.
- Wszystiego najlepszego. – uśmiechnęła się. – Jak to jest dołączyć do klubu szesnastolatków?
Zaśmiałam się.
-Nie wiem, wciąż jestem w szoku, że to wszystko zorganizowaliście.
- Cóż.. Tak naprawdę to było wszystko pomys..
Resztę komentarza Holly zostało zagłuszone przez Chaz’a, który krzyczał do mikrofonu.
- CZY WSZYSCY DOBRZE SIĘ BAWIĄ? – wrzasnął.
- TAK! – ludzie odkrzyknęli.
- Nie widzieliście jeszcze wszystkiego! – powiedział. – Wszyscy idą na parkiet i zacznijmy tańczyć!
- Oh, to moja piosenka! – wykrzyknęła Holly ruszając na parkiet.
Zaśmiałam się, gdy nalewałam sobie picia. Nigdy nie byłam dobrą tancerką. Wolałam patrzeć jak inni ludzie to robią.
- No dalej solenizantko!
Odwróciłam się, by zobaczyć przed sobą Seth’a z przepraszającym wyrazem twarzy.
- Przecież wiesz, że ja nie tańczę. – powiedziałam.
- No dalej kochanie. To nie jest trudne!
Popchnął mnie na parkiet.
-  Brawo, Seth! – Chaz powiedział. – Przekonałeś Caitlin, by poszła potańczyć!
Seth mrugnął.
- Wiem jak z nią rozmawiać.
Chaz zachichotał.
- Okej, ludzie! Ryan będzie pokazywał jak tańczyć! Patrzcie na niego, jeśli tego nie wiecie!
Obserwowałam Ryan’a, po kolei wyjaśniającego każdy krok a ja byłam prawie pewna, że nie umiem tego powtórzyć.
Zanim spróbować, muzyka zaczęła grać i wszyscy tańczyli. Po dezorientacji, jaka nastąpiła u mnie kilka razy, załapałam o co w tym chodzi. To było miłe gdy wszyscy goście razem tańczyli.
- To było super, ale teraz mamy zamiar trochę spowolnić. Tak więc każdy chłopak łapie dziewczynę! – Chaz ogłosił przez głośniki.
Seth natychmiast przycisnął mnie blisko siebie, gdy rozbrzmiała piosenka L-O-V-E śpiewana przez Nat King Cole. To była stara piosenka, ale wszyscy wiedzieli, że była moją ulubioną.
- Przepraszam za wcześniej. – chłopak wyszeptał do mojego ucha – Naprawdę nie wiem co we mnie wstąpiło. To się więcej nie powtórzy, obiecuję.
Nic nie odpowiedziałam. Przepraszanie i obietnice Seth’a nic już dla mnie nie znaczyły, bo wiedziałam, że jego smutek trwa tylko do czasu, aż się znowu nie wścieknie.
- Kocham Cię – kontynuował. – Czasami po prostu przeraża mnie myśl, że mógłbym Cię stracić a strach sprawia, że ludzie robią szalone rzeczy.
Czułam na sobie czyjś ciężki wzrok i miałam ochotę się odwrócić, by spojrzeć za siebie, ale Seth miał ręce owinięte wokół mnie tak mocno, że nie mogłam się ruszyć.
Chłopak nadal szeptał czułe słówka – które dla mnie dosłownie nic nie znaczą – do mojego ucha aż piosenka się skończyła.
- To było zabawne, ale co za dużo to niezdrowo. Tak! Pomieszajcie się i za chwilę będziemy grać w gry! – Chaz krzyknął.
- Chodźmy do stołu z przekąskami. – Seth zasugerował.
- Idź sam, ja muszę do toalety. – odpowiedziałam.
Gdy Seth przytaknął, ruszyłam w stronę łazienki. W kolejce przede mną stały trzy osoby.
- Więc.. podoba Ci się impreza? – Chaz zapytał.
Odwróciłam się.
- Tak! Bardzo dobrze się bawie! – uśmiechnęłam się. – Szkoda, że tyle ludzi czeka w kolejce do toalety.
- Oh, no wiesz, możesz użyć łazienki na górze, moja mama nie będzie miała nic przeciwko – powiedział. – Tylko nie pozwól korzystać z niej nikomu innemu.
- Nie pozwolę, dziękuję. – uśmiechnęłam się.
Weszłam po schodach na piętro i weszłam do toalety. Gdy byłam gotowa do wyjścia, zerknęłam w lustro. Moje włosy były wciąż ułożone i siniaki były zakryte. Wyglądałam dobrze!
Popchnęłam drzwi od łazienki i wyjęłam telefon. Patrząc w dół na ekran, pisałam sms’a, gdy się z kimś zderzyłam.
- Oh! Przepraszam! – powiedziałam, zerkając w górę.
Wstrzymałam oddech, gdy zauważyłam chłopaka, który stał przede mną, ubrany w turkusową bluzę z kapturem, białe rurki i turkusowe buty.
Oczywiście, to był nikt inny jak Justin Bieber. 

-----------------------------------------------------------------------------------------
Mamy rozdział drugi! Bardzo się cieszę, czytając Wasze pozytywne komentarze, od razu chce mi się tłumaczyć dalej! Jestem szczęśliwa, że Wam się to podoba :) Piszcie w komentarzach opinie, bo postanowiłam przetłumaczyć Wasze komentarze na angielski i wysłać do autorki opowiadania - niech wie, co polscy czytelnicy sądzą o jej twórczości :) Jak widzicie, pojawił się post 'Osoby Informowane'. Jeśli jest ktoś, kto chciałby tam dołączyć, proszę pisać w komentarzach pod tamtym postem a Was dodam. Następny rozdział będzie jutro, bo już mam go prawie przetłumaczonego :)

Swaggie. x

Osoby Informowane

Pojawiło się kilka osób, które chcą być informowane. Wszystkie będę wypisywać w tym poście, by później było mi łatwiej Was znaleźć :) Jeżeli ktoś chce dołączyć do tej listy, piszcie w komentarzu :)

Osoby informowane:

@BeatriceBeata
@Saaeva
@darlinbiebrauhl
@drawexx
@xbiiebs
@gliceJ
@Anne_195
@BlueBelieber6
@ahmyhubby
@pakqq

@__smilee__
@JnnRock
@imhere2findyou
@luuvbieber
@ilykidraauhl
@klaudia3240
@GabryCCHa
@irresistible_66

@8Catherine
@Michaelowax3
@i_saw_kidrauhl
@LuvDreww
@_fidelidad
@ForeverBeSwag
@sick_dreams
@ImDangersGirl

@Maja378
@ClaudiaMxG
@NakedBieberauhl
@swaggiies
@TeleDul
@Official_Aleksa
@wikjuja
@swagofJB
@galaxybiebur

@myheroinebiebah
@thatgirllanita7
@ola_beliebers
@ilysm_Jussstin
@monajsss
@dajmibit
@baILikepancakes

@saaalvame
@CrazyToasterr
@MyHeroineGomez
@jb4ever9994
@swaggiepassie
@Polish2Belieber
@just_kidrauhl23

@Kalinne_Vampire
@Oliwia_o_
@awwwwJustin
@ForeverBeSwag
@GrandMCBer
@mynameislifee
@Solumss
@fac3drop

@KamilaOfficialx
@WikiKaczmarczyk
@luvv_biebs
@awwmykidrauhl_
@justinswagyea
@Gdzie_ty_tam_ja

Swaggie. x

One


*Caitlin*
Siedziałam na łóżku mojego chłopaka ze skrzyżowanymi nogami. Od około godziny grałam w Farmville na Facebooku i w końcu zdecydowałam, że potrzebuję przerwy. Weszłam w zakładki i wybrałam Twittera. Logując się na swoje konto, zauważyłam, że przybyło mi około 100 nowych obserwujących oraz 50 prywatnych wiadomości. Od kiedy ludzie odkryli, że jestem byłą dziewczyną Justina, stałam się całkiem popularna w Internecie. Kilka obsesyjnych fanek Biebera wiedziało o mnie nawet więcej, niż mój były chłopak. Kliknęłam follow u każdej z osób, które mnie zaobserwowały, bo jeżeli mogę sprawić, że dzień kilku fanek będzie lepszy, to czuję się zobowiązana, by to robić. Zaczęłam przeglądać prywatne wiadomości. Od razy usunęłam wiadomości od antyfanów, uśmiechnęłam się na jedną, w której ktoś napisał, że jestem ładna i zmrużyłam oczy, gdy przeczytałam, że jestem wielką szczęściarą, że poznałam Justina.
Szczęściarą? Raczej przeklętą dziewczyną..
Nie ma to jak być zakochanym w kimś po uszy, planować z nim całe życie a później usłyszeć: ‘Kochanie, myślę, że powinniśmy zrobić sobie przerwę. Nie, to nie Twoja wina, tylko moja.. a raczej mojej kariery’.
Równie dobrze mógłby wziąć nóż, wbić go prosto w moje serce i przekręcić.
Oczywiście nie pokazałam mu, jak bardzo mnie zranił. Jedyne co zrobiłam, to delikatnie się uśmiechnęłam i życzyłam mu powodzenia, jak każda dobra-dziewczyna-zakochana-po-uszy powinna zrobić, ale później każdy dobry-chłopak-zakochany-po-uszy powinien zauważyć, jeśli dziewczyna ma maskę na twarzy.
Justin nie zauważył, więc myślę, że nie był w tej kategorii.
Usłyszałam dźwięk zamykania drzwi garażowych i podskoczyłam. Zerknęłam na zegarek, zdając sobie sprawę, że jest 18:00 – godzina obiadu – a ja nawet nie zaczęłam przygotowywać posiłku.
- Cholera – mruknęłam.
Zamknęłam laptopa i zeskoczyłam z łóżka. Ostrożnie zaczęłam schodzić po schodach, po cichu modląc się, by ON był w dobrym humorze. Dźwięk trzaśniętych drzwi oznajmił mi, że nie jest. Przełknęłam ciężko i popędziłam do kuchni.
- Cate! – warknął. – Dlaczego nie czuję zapachu obiadu?
Nazwał mnie ‘Cate’. O Boże, ale mi się dostanie. Nazywa mnie tak tylko wtedy, kiedy jest naprawdę zły.  Zaczęłam grzebać po szafkach wyciągając opakowanie makaronu i trochę sera. Szybko zaczęłam mieszać składniki ze sobą.
Kogo ja oszukuję? Makaron z serem przygotowuje się szybko, ale nie TAK szybko.
- Cate!
Podskoczyłam, prawie upuszczając miskę, gdy usłyszałam, że jego głos jest tuż za mną.
- Nie słyszałaś, że do Ciebie mówię?! Ignorujesz mnie?!
Zamknęłam oczy, gdy krzyknął do mojego ucha tak głośno, że moje bębenki były bliskie pęknięcia.
- B-b-bardzo p-p-przepraszam. – mruknęłam trzęsącym się głosem.
- Dlaczego się jąkasz? – warknął.
Nie odpowiedziałam, gdy uderzył pięścią w blat obok mnie
- Ponieważ wiesz, że nie zrobiłaś tego, co powinnaś zrobić! – sam sobie odpowiedział.
- P-p-przepraszam.
Szarpnął mnie za włosy Poczułam łzy w oczach.
- Czy nie powiedziałem Ci właśnie, żebyś przestała się jąkać? – krzyknął mi w twarz. – Czemu płaczesz?! Odpowiedz mi suko!
- P-p-przestraszyłeś mnie.
Poczułam jego dłoń uderzającą mnie w policzek. To było jak uderzenie przez ciężarówkę.
- Przestraszyłem Cię?! Cóż, może potrzebujesz częściej być straszona. Może wtedy robiłabyś to o co Cię proszę. – krzyknął patrząc na mnie z góry. – Pozwoliłem Ci ze sobą być po tym, jak ten pedał, Justin Cię zostawił jak zabawkę..
- Nie mów o nim w ten sposób. - powiedziałam cicho.
- Czy Ty mi właśnie przerwałaś?! – gwałtownie potrząsnął moimi ramionami. – Patrz na mnie jak do Ciebie mówię!
Spojrzałam na Seth’a.
Jego przenikliwe, niebieskie oczy były przesiąknięte lodem a jego muskularne ramiona napięte od mocnego ściskania mnie za ramiona. Miał ciemno-brązowe włosy i był opalony. Wyglądał jak wymarzony chłopak. Prawie jak Ken, którym się bawiłam kiedy miałam 5 lat. Pomimo to, nie pamiętam, żeby Ken sprawiał, że Barbie czuła się przy nim taka malutka.
- Zapomniałaś co się stało w zeszłym tygodniu?
Szybko potrząsnęłam głową.
Jak mogłabym zapomnieć? Zabrał mi tą jedną rzecz, która nigdy już do mnie nie wróci.
- Myślę, że potrzebujesz, bym Ci przypomniał – wyszeptał.
- Nie! Seth proszę! – błagałam.
- Błagasz, bym Cię przeleciał? Nie ma sprawy. – uśmiechnął się złośliwie.
Zacisnął ręce wokół moich delikatnych nadgarstków sprawiając, że zdrętwiały. Wciągnął mnie na górę, do jego sypialni, gdzie rzucił mnie na łóżko.
- Proszę.. – szeptałam, gdy łzy spływały po moich policzkach. – Proszę, nie rób mi tego. Kocham Cię!
- KŁAMIESZ! – krzyknął uderzając mnie w twarz. – Nienawidzisz mnie.
- Nie! Wcale nie! – kłamałam.
Nienawidziłam go. Nienawidziłam go każdą częścią swojego ciała. Kiedyś go kochałam, ale kiedy mnie zgwałcił, już dłużej nie mogłam. Zdałam sobie sprawę, że on nigdy mnie nie kochał. Byłam jego workiem bokserskim a teraz jestem jeszcze jego seksualną zabawką.
- Wiesz co? Zamierzam Cię skrzywdzić tylko dlatego, że mnie okłamałaś.
Zamknęłam oczy, próbując nie myśleć o tym co się dzieje, gdy Seth zrywał ze mnie ubranie. Moje myśli powędrowały do Justina. Wszystko co przeżyliśmy razem było ‘pierwsze. Pierwsze zauroczenie, pierwszy taniec, pierwszy pocałunek, pierwsze zerwanie, pierwsze godzenie się, pierwsza miłość. Ludzie mówią, że pierwszej miłości się nie zapomina, ale myślę, że jest wyjątek od tej reguły, jeśli ktoś jest gwiazdą popu, bo Justin całkowicie o mnie zapomniał.. Tak czy tak, przeżyliśmy razem wiele romantycznych chwil. Jedną z moich ulubionych jest dzień moich 13 urodzin kiedy Justin powiedział mi jak bardzo jest ze mnie dumny, że postanowiłam pozostać dziewicą do ślubu. Ta myśl sprawiła, że popłakałam się jeszcze bardziej. Seth nigdy nie interesował się tym, czego ja chcę. Nie dawał mi wyboru, po prostu zabrał mój cenny dar ode mnie. Moje 13 urodziny stały się bezsensowne – pierścień na palcu lewej ręki przestał być potrzebny. Nosiłam go tylko po to, by uniknąć pytań mojej mamy. Wiem, że gdybym go zdjęła, ona by to zauważyła. Kiedy go nosiłam, czułam się największym kłamcą na świecie. Kiedy siedziałam w grupie młodzieży i słyszałam jak ksiądz mówi, że prawdziwa miłość zaczeka, czułam się, jakbym miała na czole napisane wielkimi, czerwonymi literami:
CAITLIN BEADLES NIE JEST DZIEWICĄ.
- Krzycz moje imię! – Seth powiedział wyżywając się na mnie.
- Seth! – Krzyknęłam. To był bardziej krzyk z gniewu, niż reakcja na to, co mi robi, ale on wziął to jako wyraz posłuszeństwa i to się liczy.
Kiedy nareszcie doszedł, zszedł ze mnie i rzucił we mnie moimi ubraniami.
- Wypieprzaj stąd, suko.
Chętnie.
Wsunęłam na siebie ubrania. Dolna połowa mojego ciała była całkowicie obolała. Sztywno szłam do mojego małego Volvo, gdy uginały się pode mną nogi. Pojechałam ulicami Stratford w Ontario. Zatrzymałam się przy piekarni, gdzie dosyć często bywałam.  Nie byłam tam, bo byłam głodna, ale ponieważ mama poprosiła mnie, bym przywiozła świeży chleb do domu.
Zaparkowałam samochód, zmuszając moje obolałe ciało do działania i weszłam do sklepu. Zapach świeżych wypieków wypełnił powietrze.
- Caitlin! – Pani Jones, synowa właścicielki wykrzyknęła do mnie na przywitanie. – Jak się masz?
- Dobrze – uśmiechnęłam się grzecznie.
- Cieszę się. Właśnie dostałam gotowe zamówienie Twojej mamy – uśmiechnęła się. – I dodałam pączka, by lepiej Ci się świętowało dzisiejszy dzień.
Pani Jones mrugnęła.
Nie byłam pewna o czym ona mówi, ale podziękowałam.
Wróciłam do samochodu i rozpoczęłam podróż do domu. Wciąż myślałam o czym Pani Jones mówiła, gdy uderzył we mnie ten fakt. Dzisiaj są moje 16 urodziny. Zrobiło mi się słabo. Zostałam zgwałcona w dzień swoich 16 urodzin a jedyny chłopak, którego naprawdę kochałam był gdzieś daleko.
Wszystkiego Najlepszego dla mnie.

------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pierwszy rozdział za nami :) Wiem, wiem, Seth to kutas. Też tak myślę :D Piszcie w komentarzach co sądzicie. Czy Wam się podoba i czy w ogóle mam to dalej tłumaczyć. :) Jeżeli Wam się spodoba to drugi rozdział powinien być dzisiaj wieczorem, albo jutro po południu. Jeśli ktoś chciałby być informowany, niech zostawi nazwę swojego Twittera w komentarzu :)
Swaggie. x

Opis części '1st'




‘Każdy pierwszy raz przeżyliśmy razem.

Pierwsze zauroczenie, pierwszy taniec, pierwszy pocałunek, pierwsze zerwanie, pierwsze godzenie się, pierwsza miłość.

Ludzie mówią, że pierwszej miłości się nie zapomina, ale myślę, że jest wyjątek od tej reguły, jeśli ktoś jest gwiazdą popu, bo Justin całkowicie o mnie zapomniał..’

Ilość rozdziałów: 21

Wprowadzenie

Cześć!
Blog, na którym jesteście będzie poświęcony tłumaczeniu opowiadania 'Always Here' pisanego przez Cassie Chassey
Ten fanfiction składa się z trzech części:
* 1st
* 2nd Chances
* 3rd Time's The Charm
Opowiadanie znalazłam kilka dni temu na stronie JBFF, przeczytałam i bardzo mi się spodobało. Zdając sobie sprawę, że nie wszyscy mają możliwość czytania po angielsku, zdecydowałam się, by je przetłumaczyć. Jeżeli będziecie mieli jakiekolwiek komentarze, uwagi bądź opinie na temat tłumaczenia - piszcie, a wezmę je pod uwagę :) 
Mam nadzieję, że opowiadanie spodoba Wam się tak bardzo jak mnie się spodobało :)

ŻADEN Z PUBLIKOWANYCH TUTAJ ROZDZIAŁÓW NIE JEST MOJĄ TWÓRCZOŚCIĄ. 
JA JEDYNIE TO WSZYSTKO TŁUMACZĘ.

Autorka wyraziła zgodę na tłumaczenie.

W razie pytań : 

Życzę miłego czytania :)