*Justin*
Siedziałam w salonie Beadlesów słuchając, jak wszyscy mówią
naraz. Przeszukaliśmy całe miasto i nigdzie nie było żadnej wskazówki, gdzie
może być Caitlin. Pan Somers - były detektyw - klasnął w ręce. Wszyscy się
odwróciliśmy i spojrzeliśmy na niego.
- Okej, wszyscy zrobiliśmy co w naszej mocy, żeby znaleźć
Caitlin, ale nam się nie udało. Jestem pewny, że zebraliśmy kilka informacji,
które pomogą ustalić, gdzie ona jest. Więc, po pierwsze, kto był ostatnią
osobą, która ją widziała?
- Ja. – Chris powiedział, marszcząc brwi.
- Okej. – powiedział Pan Somers. – Pamiętasz co powiedziała,
zanim wyszła? Wiemy, że jej samochód zniknął i jeśli Caitlin była przygnębiona,
może..
- Sugerujesz, że Caitlin uciekła z domu? – zapytała Pani
Beadles.
Wyglądała na przerażoną.
- Nasza córka NIE uciekła z domu. – stanowczo powiedział Pan
Beadles. – Ona nawet nie miała powodu, żeby uciec. Dobrze radziła sobie w
szkole, miała mnóstwo przyjaciół i wiedziała, że ją kochamy.
- Ja niczego nie sugeruję. Staram się znaleźć jakieś
rozwiązanie. – powiedział Pan Somers.
- Wszyscy się uspokójcie. – powiedziała moja mama. – Jesteśmy
tutaj z jednego powodu. Musimy współpracować.
Państwo Beadles i Pan Somers przytaknęli.
- Pattie ma rację. – powiedziała Pani Somers.
- Odpowiadając na Pana pytanie, Panie Somers, myślę, że ona
powiedziała coś w stylu, że zamierza wziąć pod uwagę moją radę. – wtrącił się
Chris.
- Twoją radę? – zapytał Pan Somers. – Co to była za rada?
- Żeby zerwała z tym dupkiem. – odpowiedział mój przyjaciel.
- Chris! – Pani Somers wykrzyknęła.
- Przepraszam. – mruknął Chris.
- Mówicie o Seth’cie? – zapytałem.
- Po tym jak wyszedłeś, on przyszedł i próbował wyciągnąć
Caitlin na zewnątrz. – odpowiedział Chris. – Wyglądał prawie, jakby..
- Jakby co? – zapytałem, czując jak moja krew zaczyna
szybciej przepływać przez żyły.
- Wyglądał prawie, jakby był opętany. – Chris oddychał
szybko.
- Co?! – Państwo Beadles wykrzyknęli.
- Jesteś pewien? – zapytał pan Somers.
Poczułem, jak robi mi się słabo. Obolała Caitlin, siniaki na
jej twarzy, jej niechęć do powrotu do domu z Sethem. To wszystko miało sens.
- Myślę, że on ma rację. – powiedziałem.
Wszyscy zgromadzeni w pokoju spojrzeli na mnie.
- Jeżeli to co mówicie jest prawdą, to może być bardzo
poważna sprawa. – powiedział Pan Somers. – Takie związki są wyjątkowo niebezpieczne.
*Caitlin*
Dotknęłam swojego ramienia i krzyknęłam z bólu.
- Teraz Caity.. – Seth powiedział swoim obrzydliwym głosem. –
Wygląda na to, że mnie potrzbujesz, żebym o Ciebie dbał. Szczególnie teraz, gdy
boli Cię i noga i ramię.
Mrugnął.
- Co za szkoda.
Spojrzałam na pistolet, który miał w kieszeni spodni. Tak
bardzo chciałam go zamordować TU i TERAZ, ale ból był nie do zniesienia.
Rozpłakałam się jak małe dziecko.
- Pozwól mi to obejrzeć. – powiedział Seth, odrywając moje
palce od ramienia.
Moja dłoń była cała we krwi. Myślałam, że zemdleje.
- Masz szczęście! – powiedział. – Kula nie dotknęła kości.
- Potrzebuję lekarza. – powiedziałam.
Moje czoło lśniło od potu.
- Nie. – potrząsnął głową. – Moja mama jest lekarzem.
Miliony razy oglądałem, jak pomaga ludziom. W przyczepie jest apteczka. Zajmę
się tym.
- Jesteś pewien? – zapytałam, bojąc się.
- Jasne, że tak! – warknął. – Spójrz, NIE jestem głupi. Nie
zamierzam zabrać Cię do lekarza i pozwolić, byś mu powiedziała co się stało.
Nigdy mnie nie zostawisz. Lepiej, żebyś to zrozumiała. Jeśli ja nie mogę Cię
mieć, nikt nie może.
Chłód ogarnął moje ciało.
Miał rację. Nigdy od niego nie ucieknę. To była beznadziejna
sprawa. Rozejrzałam się i zdałam sobie sprawę, że jesteśmy na środku pustkowia.
Utknęłam na środku pustkowia z
psychopatą i nie było nic, absolutnie nic, co mogłabym zrobić. W tym momencie,
chciałam umrzeć, ale zamiast tego, zemdlałam.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Gdy się obudziłam, byłam znowu w przyczepie a całe moje
ciało było obolałe.
- Cześć Śpiąca Królewno.
Odwróciłam się, by zobaczyć, że Seth siedzi na kanapie i
ogląda telewizję. Otworzyłam usta, by zapytać co się stało, ale gdy ruszyłam
ręką, wszystko sobie przypomniałam.
- Byłaś nieprzytomna przez dwa dni. – powiedział. – Już chciałem
po kogoś dzwonić, ale..
Przerwał i byłam z tego powodu bardzo szczęśliwa.
Nienawidziłam każdego słowa, które on wypowiadał. Szczerze mówiąc, miałam
ochotę zwymiotować.
- Co z Tobą? – Seth zapytał delikatnie.
Pierwszy raz, jego zmartwienie wydawało się szczere.
- Jest mi niedobrze. – powiedziałam.
- To normalne.
Podał mi miskę a ja zaczęłam wymiotować. To okropne uczucie,
gdy chcesz wymiotować, ale Twój żołądek jest pusty. Moja głowa pulsowała z
bólu.
- Przyniosłem Ci zupę. – powiedział, gdy skończyłam próby
wymiotowania.
Seth pomógł mi się podnieść i powoli zaczął karmić mnie zupą
pomidorową. Byłam taka głodna, że jadłam zbyt szybko i prawię się zakrztusiłam.
- Ostrożnie. – powiedział. – Nie możesz zjeść zbyt dużo na
raz, bo będziesz się czuła jeszcze gorzej.
Spojrzałam na Setha i zdecydowałam, że nie byłam szalona.
Wiele razy, gdy Seth mnie krzywdził, zastanawiałam się, czy zwariowałam, ale
teraz, widząc, że próbuje się o mnie troszczyć, zorientowałam się, że wszystko
ze mną dobrze.
TO jest Seth, w którym się kiedyś zakochałam.
Ten, który naklejał mi plastry na kolana, gdy zrobiłam sobie
krzywdę, ten, który marzył o byciu lekarzem. Niestety, TEN Seth nie pojawiał
się zbyt często.
- Sprawdźmy Twój bandaż. – zaproponował.
Seth zaczął zdejmować koszulkę, którą miałam na sobie.
Delikatnie wyciągnął moje ramię z rękawa po czym rozwinął białą gazę. Spodziewałam
się zobaczyć zakrwawione mięso, ale zamiast tego, szwy wyglądały perfekcyjnie.
Rana nie wyglądała też na zainfekowaną.
- Goi się całkiem dobrze. – powiedział. – Teraz będzie
boleć, bo muszę przekręcić Twoją rękę, by ją obejrzeć.
Zacisnęłam zęby, przygotowując się na ból.
- Zrobię to na trzy. – powiedział. – Jeden, dwa, trzy..
Pot utworzył się moim czole, gdy chwycił moje ramię.
- Dobra, wystarczy. – powiedział Seth, schylając się, by
mnie pocałował, ale go odepchnęłam.
Spojrzał mi prosto w oczy i mogłam w nich zobaczyć smutek.
- Bardzo przepraszam. – wyszeptał.
- Co? – odpowiedziałam. – Możesz powtórzyć?
Chciałam mieć pewność, że dobrze usłyszałam. Pojedyńcza łza
spłynęła po twarzy Setha.
- Bardzo, bardzo przepraszam. – powiedział trochę głośniej. –
Przepraszam za wszystko. Przepraszam za uderzenie Cię, za wyżywanie się na
Tobie, za.. za postrzelenie Cię. Naprawdę przepraszam. Wiem, że prawdopodobnie
nigdy mi nie wybaczysz, nawet tego nie oczekuję. Chcę po prostu, żebyś
wiedziała, że żałuję.
Zapadła cisza. Nie byłam pewna, co odpowiedzieć. Mój wzrok
padł na telefon Setha.
- Wybaczę Ci, jeśli udowodnisz mi, że naprawdę żałujesz.
- Zrobię cokolwiek. Cokolwiek. – powiedział.
- Zadzwoń do moich rodziców.
Powiedz im, gdzie jesteśmy. Jestem pewna, że bardzo się martwią.
*Justin*
Pan Somers, Państwo Beadles, mama, Kevin, Kayla i ja
staliśmy przed domem Setha, dzwoniąc do drzwi. Gdy opowiedzieliśmy wszystko
Kevinowi i Kayli, od razu zdecydowali się nam pomóc.
- Nie sądzę, że ktokolwiek jest w domu. – Pani Beadles
powiedziała, płacząc.
Płakała bardzo dużo przez ostatnie dwa dni. Tak dużo, że
byłem pewny, że jej łzy mogłyby wypełnić Ocean Indyjski. Policja też zaczęła
szukać, ale niczego nowego nie odkryli.
- Cóż, nie mamy żadnego innego sposobu, żeby się z nim
skontaktować, więc musimy próbować wszystkiego. – powiedział Pan Somers.
Pogrzebałem trochę w pokoju Caitlin, ale nie znalazłem
żadnej wskazówki, jak skontaktować się z rodzicami Setha.
- Czemu po prostu nie wyważymy drzwi? – powiedziałem, tracąc
cierpliwość.
Minęły dwa dni, prawie 48 godzin. Wszyscy zdawali sobie
sprawę, że jeżeli mija 48 godzin, szanse znalezienia zagubionej osoby są bardzo
małe.
Są jeszcze mniejsze, gdy zaginiona jest kompletną wariatką.
- Justin! – mama warknęła. – Nie możemy być kryminalistami.
Wzruszyłem ramionami. Czułem, jakby wszystko było na moich
ramionach. Nikt nie powiedział mi, że jej zaginięcie to moja wina, ale wciąż
się tak czułem.
- Nie martwcie się, znajdziemy ją. – powiedział Pan Somers. –
Obiecuję.
Wróciłem do mojego Range Rovera a Kayla podążyła za mną. My
dwoje jechaliśmy moim samochodem, bo mama jechała z Kevinem. Otworzyłem dla
Kayli drzwi, zanim usiadłem na miejscu kierowcy. Kayla położyła rękę na mojej
dłoni.
- To nie jest Twoja wina. – powiedziała.
Spojrzałem na nią zdziwiony. Czy ona czytała w moich
myślach?
- I nie, nie czytam w myślach. – zachichotała. – Po prostu
ja bym się tak czuła, jakby ktoś, na kim mi zależy, zaginął.
Uśmiechnąłem się do niej.
- Nie martw się Justin. Znajdą ją. Wiem, że znajdą.
- Mam nadzieję, że masz rację. – pokiwałem głową. – Mam nadzieję,
że masz rację.
----------------------------------------------------------------------------------------------
Oto rozdział siódmy. Dziękuję za wszystkie wyświetlenia i komentarze. Przepraszam, że tyle musieliście czekać, ale mam za chwilę egzaminy no i cóż.. szczerze mówiąc, średnio mogę się skupić.
Raczej do wtorku nie będzie nowego rozdziału, więc wszystkim, którzy piszą egzaminy, życzę powodzenia :)
No i ej.. jeszcze Wam tego nie mówiłam, ale kocham każdą pojedyńczą osobę, która to czyta. Jesteście zajebiści <3
No i ej.. jeszcze Wam tego nie mówiłam, ale kocham każdą pojedyńczą osobę, która to czyta. Jesteście zajebiści <3
Swaggie. x
Suuper
OdpowiedzUsuńCudowne tłumaczenie i mam nadzieję, że ją znajdą! A Setha nie poznaję :O
OdpowiedzUsuńPowodzenia na egzaminach :*
Jejeu niech oni ją już znajdą ... wkurwia mnie ten dupek . na pewno kłamie -,- cudowne tłumaczenie tylko szkoda że jest krótki albo mi sie tylko wydawalo ? xed a i powodzenia na testach ; ) @BlueBelieber6
OdpowiedzUsuńBrakowało mi rozdziału, nie moglam się doczekać, jak zobaczyłam, że przetłumaczyłaś nowy to się baaaardzo ucieszyłam bdfjsgjzhkxdkgzj <3
OdpowiedzUsuńDziękuję i Tobie też życzę powodzenia na testach! ;)
boję się o nią :c powodzenia na egzaminach także, będę o Tobie myśleć podczas tej jednej wielkiej strzelanki @gliceJ
OdpowiedzUsuńaww <3 troskliwy Justin :333 zarąbisty rozdzialik i życze powodzenia na egzaminach. Dasz rade kochana xx
OdpowiedzUsuńomg. umieram czytając to. dodaj jak najszybciej 8R! xoxo
OdpowiedzUsuńPowodzenia na egzaminach :* Ps. Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziałuu <3
OdpowiedzUsuńCiekawe czy Seth zadzwoni
OdpowiedzUsuń@BeatriceBeata
jejku mam ochotę go zabić ale nie mogę -,-
OdpowiedzUsuńmam nadzieję że ją znajdę a ten zgnije w pierdlu gdzie jego miejsce ..
chcę ją z Justinem <3
rozdział wspaniały !
czekam na nexta :)
@kidrauhlismygod
nie poznaje Setha ;o wtf? ale i tak go nienawidzę.
OdpowiedzUsuńkutas i tyle ;c
i czemu mam dziwne przeczucie że kiedyś Justin będzie z Kaylą;c ?
wekjkwgjegkwekwegwegk
OdpowiedzUsuńC-U-D-O-W-N-E ♥
@Polish2belieber
super! o boże boże bożenko... cudo.. kolejny cud świata <3 <3 uwielbiam to!!
OdpowiedzUsuńzapraszam:
www.ryzykujac-zycie.blog.pl